Tu jesteś: Strefa Mławy › Informacje › Wydarzenia
Miliony utopione w rzece – Mławka wróci do pierwotnego stanu?
Wydano miliony, by udrożnić rzekę Mławkę. Z jej dobrodziejstw korzystało środowisko, ale interes rolników okazał się nadrzędny. Teraz melioranci muszą naprawić szkodę, którą wyrządzili przyrodzie i przywrócić rzekę do jej pierwotnego stanu. To oznacza powrót do zalewanych pól, być może na jeszcze większą skalę. Po co zatem była potrzebna ta wielomilionowa inwestycja? – To ogromna porażka dla państwa i jeszcze większa dla zdrowego rozsądku – mówią stojący z boku obserwatorzy.
Gdy w grudniu 2010 roku na teren Doliny Rzeki Wkry i Mławki wjechały ciężkie sprzęty, nikt nie spodziewał się, że może to być początek wielu problemów. W tym właśnie czasie Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych za pieniądze unijne rozpoczął tu nową inwestycję, która miała “ucywilizować” rzekę Mławkę, by jej wody nie zalewały rolnikom pól uprawnych.
- Celem była poprawa warunków gospodarzenia użytków zielonych w dolinie rzeki Mławki, tam następowało systematyczne pogorszenie warunków użytkowania tych terenów, z uwagi na naturalny proces zarastania, zamulania dna rzeki Mławki. Następowały również rozmycia brzegów, czyli woda wkraczała na fragmenty działek należących do rolników, co powodowało konkretne wymierne szkody – mówił Zbigniew Kalman z Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, inspektorat w Mławie.
Rolnicy kontra natura
Gdy okoliczni rolnicy narzekali na zniszczone plony, przyroda bujnie rozwijała faunę i florę w Dolinie Rzeki Wkry i Mławki, objętej statusem obszaru chronionego “Natura 2000″, dając schronienie rzadkim gatunkom ptaków i płazów. Ten stan rzeczy postanowił zmienić Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie, który w maju 2008 roku uzyskał decyzję środowiskową od wójta gm. Lipowiec, a pod koniec roku pozwolenie na budowę. I tak pod koniec 2010 roku na teren Doliny Rzeki Mławki wjechały koparki. Cel był jeden: udrożnić koryto rzeki, tak, by wody Mławki przestały niepokoić okolicznych gospodarzy. Natura zadrżała. Ciężki sprzęt i ciągła obecność ludzi w okresie lęgowym ptaków wypłoszyły i zniszczyły siedliska zwierzyny, która z upodobaniem zamieszkiwała te urokliwe tereny. Wśród niej znajdowały się rzadkie, chronione gatunki ptaków i gadów, takie jak kulik wielki, bielik, derkacz, kropiatka czy rzekotka drzewna.
- W momencie, kiedy rozpoczęły się prace w Dolinie Rzeki Wkry i Mławki, nastąpiło zubożenie gatunków. Maszyny rozjechały środowisko, w którym występuje derkacz, kulik wielki, kropiatka, rzekotka drzewna i z tego powodu zgłosiliśmy tę szkodę do RDOŚ do Warszawy. Monitorujemy ten obszar od poand 20 lat, więc mamy dosyć duże pojęcie o gatunkach ptaków, które tutaj występują no i ewidentnie niestety gatunki zniknęły – mówi Krzysztof Antczak z Mazowiecko – Świętokrzyskiego Towarzystwa Ornitologicznego, opiekun ostoi.
Naprawią naprawione?
Na wniosek towarzystwa Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska 30 listopada 2011 roku wszczął postępowanie w tej sprawie, a zakończył je 7 maja 2012 roku, nakładając na Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie obowiązek naprawienia szkód, polegający na “stałym podniesieniu wód rzeki Mławki o średnio 30 cm poprzez odpowiednie spiętrzenie na istniejących jazach”, po drugie “corocznym spiętrzaniu poziomu wód (w okresie lęgowym ptaków – przyp. red.), które spowodują powstanie rozlewisk o rozmiarach średnio większych niż przed przystąpieniem do robót”. Przeprowadzone prace naprawcze mają w szybkim tempie doprowadzić do przywrócenia gatunków na tym terenie, w czym pomoże odtworzenie okresowo występujących lokalnych podtopień. Termin wykonania prac naprawczych wyznaczono do 15 marca 2013 roku.
Prace przeprowadzono w sposób agresywny i drastyczny
Swoją decyzję Dyrektor RDOŚ uzasadniała faktem pogorszenia możliwości rozmnażania chronionych gatunków ptaków i w konsekwencji zmniejszenia ich populacji lęgowej zarówno w skali ostoi jak i całego kraju. W wyniku przeprowadzonych prac na tym terenie doprowadzono do zniknięcia kilkudziesięciu par ptaków chronionych, w tym kulika wielkiego, derkacza, kropiatki, bielika, żurawia, błotniaka, podróżniczka i zimorodka.
- Ze względu na brak systematycznych, bieżących prac konserwacyjnych koryto rzeki ulegało stopniowemu procesowi renaturalizacji (…), co miało w konsekwencji korzystny wpływ na występujące tam gatunki roślin i zwierząt. Ze względu na przyrodniczy efekt powstały na skutek zaniedbań w bieżącej konserwacji (…) , przedmiotowe prace zostały przeprowadzone w sposób agresywny i drastyczny względem środowiska przyrodniczego – podkreślił w decyzji Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska Aleksandra Atłowska.
Ornitolodzy nie są z tej decyzji do końca zadowoleni.
- Co to za kara? Przywrócenie stanu wód do stanu pierwotnego? Przecież brzegi są zniszczone, samo rozlewanie wód nie pomoże, by odtworzyć środowisko naturalne. Tam zostały zniszczone brzegi, wycięte drzewa. Odtworzenie tego wymaga kilkunastu lat – mówi Krzysztof Antczak i zapowiada, że jego towarzystwo będzie składać odwołanie od tej decyzji. – Będziemy domagać się zradykalizowania tej kary – dodaje.
To nie koniec: Mogą zapłacić kilka milionów kary
Naprawiają naprawione, chciałoby się powiedzieć na koniec tej sprawy. Ale najgorsze jest to, że wydane w postaci kilku milionów złotych pieniądze publiczne zdają się na nic. Bo teraz trzeba odtworzyć środowisko, które wcześniej chcieli naprawić melioranci. A zatem rolnikom znów zostaną zalane pola i ponownie nie będą mieli do kogo zgłosić się po odszkodowania za nieużytki spowodowane podtopieniami upraw. Z drugiej zaś strony, skoro rolnicy odczuwają tak duże straty, czemu nie wywłaszczyć części tych ziem i zostawić naturę w spokoju?
Jest jeszcze jeden aspekt, być może nawet gorszy od decyzji RDOŚ. Otóż jak stwierdził RDOŚ inwestor nie posiadał ważnej decyzji środowiskowej, a co za tym idzie ważnego pozwolenia na budowę. Gdyby komisja europejska uznała, że pieniądze z dotacji zostały wydane niezgodnie z ich przeznaczeniem, inwestor musiałby zwrócić Unii Europejskiej wielomilionową dotację wraz z odsetkami. A to byłby potężny cios zarówno dla administracji państwowej jak i zdrowego rozsądku.


Zobacz więcej z tej kategorii:
- Mirosław Koźlakiewicz znów na czele najbogatszych polityków
- Święto straży w Niedzborzu. Mławska komenda z nową kadrą i samochodem
- Rajd rowerowy Family Cup. Spędź aktywnie dzień z rodziną
- Mławianie znowu pobiegną. Przyłącz się i ty
- W centrum miasta odnaleziono studnię z XVIII wieku
- Okradli mieszkanie przy ul. Radosnej
- W najblższą niedzielę festyn parafialny w parku
- Wypadek na Andersa. Na tym osiedlu jest wyjątkowo niebezpiecznie
- Zabił pieszego. Nie udzielił mu pomocy
- Mateusz żyje. Odnaleziono zaginionego maturzystę
Komentarze zostały zamknięte.
WSZYSTKIE KOMENTARZE
-
Wygląda na to że z unią nikt nie wygra. Miliony pójdą w bagno…
-
to kompletna kompromitacja dla zarządu melioracji i wszystkich którzy się przyczynili do tego że rozpoczęto budowę wbrew prawu, przecież Natura 2000 to nie jest twór z kosmosu. Można się było tego spodziewać. Za takie marnowanie państwowych pieniędzy ktoś powinien stanąć przed sądem.
-
O ile pamiętam to strefa już wcześniej pisała, o wątpliwościach ekologów. Nic z tym nie zrobiono więc teraz trzeba będzie płacić, pytanie kto, i ile?
-
Muszę powiedzieć coś od siebie. W wolnej chwili jezdze w okolice doliny rzeki Wkry i Mławki i to co zobaczyłem po raz pierwszy jak ruszyły budowy po prostu mną wstrzasnęło. Zobaczyłem buldozery i totalną rozpierdziuchę dookoła, gdzie kiedys płynęła piękna rzeka, kwitla piekna roslinność i serce od razu nabierało spokoju. gdy zobaczyłem, co ludzie robią z naturą, nóż otworzyl mi sie w kieszeni. Nie mamy do niej żadnego szacunku, nie potrafimy uszanować faktu, że to my jestesmy gośćmi, a nie odwrotnie. Szok. Tego juz się nie da odwrócić, ale moze bedzie to nauczka dla innych “mądrych”, zeby zastanowic się 10 razy zanim dokona się tak nieodwracalnych zniszczeń.
-
Uważam podobnie jak recman, że zdecydowanie nie szanujemy natury. Uważamy się za panów tej ziemi, tymczasem nie zdajemy sobie sprawy, że niszcząc naturalne siedliska, ostoje dla ptaków i innych zwierząt, powoli niszczymy swój dom. Dlaczego uważamy, że rolnik jest ważniejszy od tych rzadkich gatunków ptaków? Rolnicy sami dadzą sobie radę, natura bez naszej pomocy nie.
-
Czemu tak trudno pojąć tym twardogłowym meliorantom że jeśli coś jest pod ochroną tzn. że jest bardzo ważne dla środowiska?
-
Dobry artykuł. Teraz powinni urzędnicy oddawać kasę z wyplat
-
Jeszcze raz o Krajewie… Co z ogromną ilością szkieł i szkiełek, głównie po butelkach…leżących na piasku i trawie, dosłownie nie ma metra kwadratowego BEZ szkieł. I co, nikt tego nie widzi? Strach tam chodzić boso, a jednak całe rodziny i dzieci tam przebywają, odpoczywają. Zgroza.
Dobrze, że w końcu ktoś postawił dosłownie szlaban wjeżdżającym tam nachalnie kierowcom, głównie młodocianym, chociaż kombinują nadal z objazdem…
Krajewo jest jednym z najurokliwszych miejsc w Mławie, niech osoby odpowiedzialne i decydujące potraktują je tak, jak na to zasługuje. -
Wszyscy tak pięknie piszecie o naturze a o Rolnikach i ich warsztacie pracy nic. Pomyślcie, że Ci Rolnicy a my również chcemy jeść, mieć pracę i nie prosić o zapomogę w UG.Przyroda dostosuje się do tych zmienionych warunków.
-
Janino,
rozumiemy problemy rolników,ale w dolinie Mławki z powodu przyrody ( powodzie)nikt nie miał problemów. Czy jest Pani z tamtych terenów, widziała kiedyś tam podtopienia? min. z powodu których zdewastowano ten cenny teren. Może były po II wojnie ale nie w ostatnich 20 latach, Zawiedli urzędnicy nie znający się na przepisach, jak ktoś mógł wydać zgodę na te prace w obszarze chronionym!!??















Komentarze
10
Dołącz do dyskusji!